Wokół Domku jesienią
Ponieważ w tej chwili z uwagi na świeżutkie wylewki nie mogę pokręcić się wewnętrz domku, pstryknęłam parę fotek w "ogrodzie". Ogród to oczywiście pojęcie względne, bo w trakcie budowy wiele drzewek czy krzewów musieliśmy wyciąć albo przesadzić, część jest zasłonięta przez śmieci. Starałam się Wam oszczędzić widoku odpadów budowlanych, z których wywiezieniem czekamy aż będzie na to czas, bo póki co trzeba było jak najszybciej wylać te wylewki no i teraz czeka nas jeszcze elewacja ostatniej ściany - najważniejszej, frontowej.
Wcześniej w miejscu domu był ogród warzywny i 3 stare jabłonie, krzaki agrestu, nieduże wiśnie... Planujemy częściowo oddać naturze to co zabraliśmy, sadząc nowe drzewa owocowe i ozdobne, a oto to co zostało:
Wielka góra dobrej, urodzajnej ziemi zdjęta przy kopaniu ław, teraz porośnięta wszelkim możliwym zielskiem:
A tu kurnik, ucieleśnienie kompromisu i wdzięczności wobec mojej babci za darowiznę w postaci działki. Będzie tu stał dopóki babcia będzie sobie życzyć:) A jajka od chłopa (tu od baby) pychotka:) Odnowiliśmy go ile tylko się dało:
Tu dla przypomnienia wklejam jak wyglądał wcześniej:
W ogrodzie mamy też 9 czy 10 krzaków borówki amerykańskiej, z czego ponad połowa ma jakieś 120cm wysokości i daje mnóstwo owoców. Wczoraj zebrałyśmy z córką ostatnią już chyba porcję borówek. W tle też spora hortensja.
Wino:
Wszystko wymaga przycięcia, nadania odpowiedniej formy, wino musi mieć nowy trejaż. Ale to raczej w przyszłym roku:)
Komentarze